Problemy Polskiej Branży IT 🥟🇵🇱

💬 "Każdego specjalistę da się zastąpić skończoną liczbą stażystów." – czyli pierwszy nolife-stylowy portal, którego nikt nie potrzebuje.

/***** POLECANE: *****/
Spis Powszechny Krajowych Domów Oprogramowania. Sprawdź czy Twoja firma już tu jest.
👑 COVID i złote żniwa firm IT. Na jakie aplikacje i systemy informatyczne rząd wydaje nasze pieniądze?
🦠 Zamiast COVIDa dostał IPBOXa. Ty też płać 5% podatku.
😱 Co się w ZUSie odassecowało? Absurdy obsługi Bonu Turystycznego.
🔥 Jak przejebać 15K? Poradnik dla opornych.
👕 Tylko Bóg może mnie blameować. Historia pewnej wytartej bluzy.

Prezes pobił informatyka. Krew się leje. Alienware jako serwer.

W ostatnim czasie wiele emocji i zainteresowania wzbudziła historia pato-informatyka i prezesa firmy “Januszex” (nazwa zmyślona, wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób przypadkowe), o której w społeczności informował Pan Piotr Cali. Jest krew, wkurwienie, niezapłacone faktury sprzed 3 lat, wałki na zakupach sprzętu oraz kwit na dupochron. 🍿 Szykuj popcorn i zaczynamy. Piotrek spisał całą historię, którą poniżej publikujemy. Have fun.

Rok 2016 a dokładnie październik, dzwoni telefon:

– Tak słucham?
– Witam, bo my znaleźliśmy Pana w internecine, że Pan pomoc informatyczną oferuje.
– Tak, zgadza się. W czym dokładnie mógłbym pomóc?
– Bo rozumie Pan, nam informatyk odchodzi ale on dużo to nie robił, więc my nie potrzebujemy nikogo na stałe, tylko od czasu do czasu.
– Rozumiem, to może się spotkamy i przedstawię swoją ofertę a państwo swoje wymagania.

Tak to właśnie udało mi się podpisać umowę na wsparcie informatyczne kolejnego klienta. Standardowo: administracja, infrastruktura klienta + wsparcie w ilości godzin 10.

Przenosimy się do roku 2017, wrzesień. Dostaję maila od asystentki prezesa Januszexa, że moje usługi już nie będą potrzebne. Szybki telefon do prezesa (zrzucony na pocztę głosową) dzwonię po raz kolejny (znowu zrzucony na pocztę głosową). No ch*j, dzwonię do asystentki z pytaniem o co chodzi.

– Cześć tu Piotrek wasz informatyk
– No hej
– Próbowałem się dodzwonić do szefa z pytaniem co się stało, że nie potrzebujecie moich usług.
– Aaaa, bo księgowa znalazła kogoś tańszego i już nie będziesz potrzebny.
– Rozumiem, to ja tylko podjadę do biura i dam ostatnią fakturę + rozliczymy się już ze wszystkiego.

2 dni później, jestem w centrali Januszexa, spotykam DH (dyrektora handlowego) + księgową, prezes postanawia nie opuszczać swojego „akwarium”. Rzucam fakturki za ostatnie usługi + kolejne za godziny spoza umowy. Po czym spotykam się ze swoim zastępca:

– Siema, to ja Ci założę konto w AD.
– Dzień dobry, dobrze.
– Znasz się na ActiveDirectory?
– Tak.
– To super, nie będę w takim razie Ci tłumaczył. Znasz się na VPN i sieciach?
– Tak.
– Czy znasz ERP na którym firma stoi?
– Tak.

Nie no, super pomyślałem, koleś wszystko zna, nawet autorski ERP dla klienta. Zebrałem podpisy pod dokumentem przekazania i opuściłem firmę mając nadzieje, że to już będzie koniec.

Z Januszem, księgową i asystentką kontaktowałem się później jeszcze kilka razy z pytaniami z serii „Kiedy mogę się spodziewać płatności za zaległe faktury” i standardowe odpowiedzi „Pan wyśle duplikat” i „No już powinna być u Ciebie”.

Rok 2020, 30 listopada na fb odnajduje mnie asystentka prezesa.

Rozmowa przez telefon okazała się dość krótka, powiedziałem, że faktury są nie opłacone, że nie wiem co się w firmie działo przez ostatnie 3 lata, że mają swojego informatyka i niech ogarnia co tam się odpierdala.

1 Grudnia roku pańskiego, telefony od rana się urywają, poza fakapami w moim kołchozie gdzie na co dzień pracuję, co chwilę dzwoni ktoś z firmy Januszex, ze wszystkiego wyłania się powoli obraz co się w niej właściwie stało…

Pierwszy raz dzwoni asystentka czy dzisiaj przyjadę, następnie PREZES z pytaniem kiedy będę – wtedy to już go zlałem i powiedziałem, że za frajer nie będę pracować, jestem zmęczony i niech szuka sobie „informatyka” w internecine. 5 min później dzwoni znowu prezes tym razem już przygotowany.

Lekko się uśmiechnąłem pod brodą i rzuciłem słuchawką. Kolejny telefon ale tym razem dzwoni do mnie DH z łamiącym głosem i mówi, że jeśli nie przyjadę to firma może się pakować i wszystkich wyjebią na bruk. Nie mówię, trochę szkoda było mi ludzi i ostatecznie przekazałem, że mogą się mnie spodziewać po południu.

Z mojego korpo uber zabiera mnie do JANUSZEXu, na miejscu szacuję straty. Komputery zaszyfrowane, brakuje sprzętu który był jak opuszczałem firmę, kontroler domeny zaszyfrowany, telefony nie działają (wydzwoniony limit na numery premium przez weekend) a z serwera pocztowego był rozsyłany spam z załącznikami „korekta faktury”, na stronie podmienione pliki na zainfekowane, sieć w stanie agonalnym (zarządzalne switche zniknęły, FW które mi robiły za podsieci zniknęły, dyski z NAS’a zniknęły)

Prezes Januszexu przynosi mi faktury by powoli odzyskiwać kontrolę nad systemami, które zostały przejęte. Tu powoli wychodzą wałki jakie mój następca robił: Jakiś potężny alienware opisany jako serwer, kolejny alienware opisany jako serwer ERP (laptop), “systemem monitoringu” okazał się 30 calowy monitor MSI. XD

2 grudnia, godzina 03:57, dostaje telefon, że prawa ręka prezesa już stoi po moim blokiem by zabrać mnie do centrali JANUSZEXu, powoli znoszę cały sprzęt który mi służył za laba w domu: laptopy, desktopy, serwery, AP, switche, firewalle, routery. Zebrało się tego 5 kartonów, które wpakowujemy do SUV’a marki Volvo, myślę sobie, że fajnie musi się powodzić w firmie gdy dyrektor handlowy zapierdala taką fura. No nic, jedziemy na na miejsce.

Leci kolejna godzina, do firmy wpada kumpel z kolejnym sprzętem, dyskami ssd, kvm’em, NAS’em. Przyjeżdża prezes z „informatykiem”

Koleś chyba już się przygotował, bo już na start zarzucił mi, że to on musiał wszystko od początku samodzielnie pracować… Szybkie wyjaśnienie, że na początku jak przejmował wszystko to mi powiedział, że wszystko wie i że nie potrzebuje pomocy.

– No ale ja tak nie mówiłem
– Czy kiedykolwiek do mnie dzwoniłeś?
– No nie, ale nie miałem do Ciebie numeru telefonu.
– No super mordo, ale czy to moja wina?

Otwieram segregator z fakturami opisanymi IT po czym pytam:

– Alienware laptop i alienware desktop są opisane jako serwery a to sprzęt do gier, gdzie to jest?
– No jeden jest u mnie w domu a drugi tutaj stoi…
– Tutaj jest „system monitoringu” a to jest monitor do gier, gdzie on jest?
– No u mnie w domu…
– Licencje za niemal 30tys, gdzie one są?
– Eeeee

Nagle słyszę głuchy odgłos, odwracając głowę widzę prezesa, który jest trzymany przez Dyrektora Handlowego a „informatyk” trzyma się za nos, krew leci przez ręce. Co tu się kurwa odpierdala, kumpel, który siedzi ze mną w pokoju i konfiguruje sieć spogląda na mnie szturchając łokciem czy to już pora by stąd spierdalać….

Mija kolejna godzin zażartej walki, znosimy komputery do swojej kanciapy, te które są zaszyfrowane. Większość to złom. Pentium 4, ddr2 ogólnie to jeszcze działał tam windows XP który swoje lata świetności miał już za sobą. Ze wszystkich komputerów w firmie może 6 nadawało się do dalszej pracy. Wyjmujemy z komputerów dyski i zastępujemy je ssd, instalujemy 6 komputerów na raz (KVM daje rade). Do pokoju przychodzi znowu prezes ale tym razem z jakąś babeczką. Rzuca nam do podpisania jakieś papiery i informuje nas, że wszystko co teraz się tutaj dzieje, nie powinno opuścić murów tej firmy. Zajebiście, pomyślałem podpisując dokument ( z drugiej strony myślę, że jednak teraz to prezes na pewno zapłaci za prace ). Leci kolejny papieros popijany kolejnym redbullem. Całe szczęście już czujka nie napierdala (usunęliśmy baterie) w pokoju obok słyszymy jak prezes napierdala na księgową, prawniczka coś tam go uspokaja, w drzwiach widzimy jak przechodzi 2 policjantów, znowu jakieś krzyki i chwilę później widzimy jak „informatyk” wychodzi z rękoma z tyłu z jakimiś fajnymi bransoletkami 😉

Kolejna godzina napierdalania, uruchomiliśmy centralke VOIPową, robimy przekierowania, część handlowców już ma komputery i telefony, dostawca ERP ma bazę z piątku, teraz zaczynają się telefony do klientów, że była „mała” usterka ale wszystko wraca do normy 😀

Kolejny telefon, tym razem do firmy hostingowej w której trzymaliśmy pocztę, konto zostało zawieszane gdy ich system monitoringu/antyspamowy zaobserwował dziwny ruch z kont pocztowych klienta i wycieli usługę. Tutaj sporo szczęścia, bo gdyby znalazł się na czarnych listach to trzeba by było również uciekać z hostingu.

Wpada do nas asystentka i mówi, że jest problem. Informatyk nie był formalnie zatrudniony i za bardzo nie mogą mu nic zrobić…

Mija kolejna godzina i kolejne usługi są przywracane, zastąpiliśmy plastikowe switche które montował „informatyki” zarządzalnymi switchami cisco, VPN skonfigurowany i zainstalowany.

Znowu wpada asystentka z kolejną porcją redbulli, hotdogów i fajkami, zdradza, że informatyk nie pojawił się w firmie, bo ma podejrzenie koronawirusa. Patrzę na kumpla który wstaje z krzesła i wychodzi z pokoju, słyszę tylko KURWA KURWA KURWA KURWA. Michał wraca po 15min z wódką i mówi, że na trzeźwo to on już kurwa nie może…

Dostaliśmy z powrotem swoje telefony, które musieliśmy oddać podczas pracy (podobno NDA) trochę nieodebranych telefonów i sms, że przyszła kasa za robotę sprzed 3lat…

Godzina 19:00, kończymy dzień na dzisiaj, sporo za nami jeszcze dużo przed nami.

3 grudnia, przywracam magazyn pod Warszawą…

W drodze do magazynu dostaję telefon, dzwoni „informatyk” informując mnie, że będę świadkiem tego jak prezio go pobił… Mówię to Dyrektorowi Handlowemu który to chwilę później dzwoni do Prezesa informując go co się właśnie stało… 5 min później dzwoni mój telefon

-Tak słucham?
– No hej, bo ja Cię będę wzywał na świadka odnośnie wynoszenia sprzętu przez „informatyka”
– aha…

Mija kolejny dzień, udało się zestawić tunel między biurem a magazynem, znowu wymiana komputerów, plastikowe no name zostają zastąpione polisingowymi sprzętami, ludzie pierwszy raz widzą by „informatyk” pojawił się na magazynie, poprzedni nigdy tam nie dojechał (pracował tylko 3lata).

7 Grudnia, dostaję kolejny telefon tym razem już od jednego z pracowników

Na tym przygoda z Januszem się zakończyła, kumpel dostał kontrakt na obsługę informatyczną JANUSZEXu. Ja już dostałem część kasy za wykonaną prace i czekam na resztę, żal mi pracowników którzy dalej z nim będą pracować.

KONIEC XD

PS. Na grupie Problemy Polskiej Branży IT znajdziecie AMA w którym Piotr odpowiadał na pytania czytelników. Między innymi:

  • Czy Janusz miał dobrego “strzała” z łapy?
  • Czy księgowa była członkiem zarządu?
  • W co grał młody na tych “serwerach”?
  • Czy firma miała owocowe czwartki?
  • Czym były zaszyfrowane dane?
  • Czy informatyk jeździł oplem?
  • Czy serwery z alienware już się zamortyzowały i można tanio odkupić?

Na pewno odpowie też na Twoje.

Chcesz podyskutować na ten temat? Dołącz do grupy PPBIT.

🌳 BRANCHE