Problemy Polskiej Branży IT 🥟🇵🇱

💬 "Każdego specjalistę da się zastąpić skończoną liczbą stażystów." – czyli pierwszy nolife-stylowy portal, którego nikt nie potrzebuje.

/***** README.txt *****/
PSSST... DOŁĄCZ TERAZ
🔥 15k++ 🔥 Zamknięta społeczność programistów, którzy chcą więcej niż przysłowiowe 15k...🛒Własne produkty SaaS, 💻tworzenie software houseu, 💬konferencje, 🤝wolontariat, 💰inwestowanie, 👨‍👩‍👧‍👦rodzicielstwo, 🐟hobby... Rozwijaj i inspiruj się w doborowym towarzystwie.✅ DOŁĄCZ TERAZ

Patologia w Software House. Oto obraz Nasz.

Jak wygląda praca w typowym krajowym domu oprogramowania? Czy są to krainy miodem i mlekiem płynące jak zapewnia się nas w ofertach na LYNKEDYNIE, czy zropiałe wrzody pełne rasizmu, seksizmu i szydery? Słodkie darmowe owoce czy gorzkie do przełknięcia dymanie klientów, dymanie pracowników, pomiatanie kobietami, pogarda macierzyństwa, “koks, wódka, dziwki i inne rozrywki” na firmowych imprezach? Jaki jest ten obraz Nasz?

May be an image of child, sitting and text that says "Na bal przebierańców w szkole, mały Piotruś postanowił przebrać się za CEO w SoftwareHouse z 15-letnim stażem, dwiema byłymi żonami, gigantycznymi alimentami, problememe alkoholowym projektem gdzie potrzeba 17 seniorów na przedwczoraj. /trolololodev"

Do tej pory był to Software House jakich wile w tym kraju. Grupa znajomków, klepiąca kod dla klientów, najchętniej zagranicznych. Modna turkusowa organizacja (każda jest turkusowa gdy jest mało pracowników i każdy robi dosłownie WSZYSTKO). Przychodzi jednak taki magiczny moment, 35-45 pracowników po którym wszystko zaczyna się sypać, bo komuś nie chciało się na czas ogarnąć procedur. Standardzik. Been there, seen that.

Nie da się już zarządzać ad-hoc, nie da się już być człowiekiem od wszystkiego, micromanagement nie przejdzie, trzeba delegować obowiązki, tworzyć strukturę, procedury oraz rozpraszać odpowiedzialność. W naszym Software House, dla uproszczenia nazwijmy go ABC, nie do końca tak było, no bo wiecie… Zawsze za mało czasu, zawsze klienci ważniejsi, w sumie nie ma się czemu dziwić. Ale dobra, jakoś to ogarniemy. Niektórzy CEO lecą wtedy pooglądać KOŁCZÓW biznesu na YT, którzy powiedzą im jak pielęgnować kwiaty w ogrodzie szczęścia ich firmy. Inni bardziej ambitni pójdą na studia, zrobić sobie jakieś MBA. Tak się stało w przypadku naszego ABC…

Ale o co chodzi?

(…) Czuję, że nie stanąłem/łam w obronie osób, które zostały źle potraktowane przez osoby, które uchodzą za głęboko wierzące. Nie odezwałem/łam się kiedy padały rasistowskie hasła, wyśmiewano innych, kiedy nietechniczni w firmie byli traktowani gorzej niż my. Nie odezwałem/łam się kiedy wyrzucano ludzi w czasie pandemii. Ten dokument to moja spowiedź i próba zadośćuczynienia. Nie mam odwagi, żeby zaprezentować te uwagi w firmie – boje się nieprzyjemności i utraty roboty, z którą mi coraz mniej po drodze ale jak się mało angażujesz to jest dość wygodnie. Z drugiej strony to
po przygotowaniu tego dokumentu bliżej mi do rozpoczęcia szukania nowej pracy niż zostania tutaj, może to by było jakimś oczyszczeniem. Tak czy inaczej uważam, że być może upublicznienie tych sytuacji pozwoli firmie się odnowić. (…)

czytelnik pogrążony w bólu i poszukujący nadziei

OCB? Jakiś czas temu, otrzymałem wiadomość, z obszerną dokumentacją zachowań w pewnej firmie, które bez problemu można określić jako niepoprawne a wręcz patologiczne. No i co z tego? Po co o tym pisać? To “niedobra jest”. A komu to potrzebne? Czy to ma jakikolwiek sens?

W ABC od jakiegoś czasu dużo się zmieniło. Prezes skończył MBA i tak mu wzrosły ambicje, że wszystko czego się dowiedział próbuje zaimplementować od razu u nas. Zajął się zarządzaniem na full time, parę innych osób, zaufanych prezesa też porzuciło kod na rzecz “pracy w strukturach firmy”. Te parę osób czuje się ważniejsze niż w rzeczywistości są. Dobry dostęp do ucha prezesa i chęć przypodobania się, sprawia, że sobie pozwalają na zbyt wiele. Bycie prezesem czy samozwańczym CxO nie oznacza, że możesz źle traktować ludzi (w szczególności osoby nietechniczne). To co kiedyś było fajne (heheszki, trolling, otwartość poglądów) teraz jak firma urosła jest obrzydliwe i nieznośne. Ciągle kłótnie o wszystko, trudno znaleźć na Slacku jakieś ważne informacje bo ciągle jakiś ściek się leje, nowi koledzy na to patrzą i raczej nie są zachwyceni. Ponadto praca na rzecz struktur firmy, w której się jest podwykonawcą (wszyscy pracują na B2B), za kasę klienta jest nieuczciwa. Jeszcze wszyscy wariują przez zamknięcie w domu, ciągle jakieś płacze jak to się wszyscy opijemy wódą już niedługo, jak to pojedziemy na tydzień firmowo i co to się nie będzie działo. Oglądanie jak banda 40 latków, którzy za wcześnie pobrali żony i porobili dzieci i teraz próbuje odbić sobie “stracone lata” jest dla mnie smutne. To nie jest ta firma, jaka była kilka lat temu i bliżej jej do standardów “JanuszSoftu” niż firmy o światowym formacie.

ten sam czytelnik pogrążony w bólu i poszukujący nadziei

Ano ma. Czy takie patologiczne zachowania to tylko pojedyncze zjawisko, czy raczej codzienność wielu krajowych domów oprogramowania? Mi nie odpowiadaj. Sobie odpowiedź.

Przychodzi zatem Polska Branża IT do konfesjonału i mówi. Ostatni raz u spowiedzi kiedy byłam nie pamiętam, zgrzeszyłam następującymi czynami:
😔 pijaństwo
😔 rasizm
😔 seksizm
😔 pogarda macierzyństwa
😔 szydera
😔 gnojenie pracowników
😔 obrażanie i poniżanie
😔 wyśmiewanie
😔 wyszydzanie kandydatów
😔 “dymanie” klienta, gównoburze za jego pieniądze
😔 presja na “balowanie”, kto nie chleje co weekend ten programuje w zeszycie

Wyjazdy rodzinne, wyjazd firmowy z całymi rodzinami:
🟡 Pantofel na pantoflu, grzecznie chodzący za swoimi żonami i dziećmi
🟡 Część z osób uczestniczy we mszy świętej!

Wyjazdy antyrodzinne, wyjazd firmowy bez rodzin:
🟡 Większość nie może się doczekać, żeby zostawić żony i dzieci i jechać się najebać.
🟡 Z reguły część osób już rzyga w autokarze.
🟡 Za każdym razem jak jadę to jestem w szoku, że ci sami ludzie, którzy pędzą do kościoła na rodzinnym są pierwsi do chlania.
🟡 Narkotyki.
🟡 Morze wódy. Ja rozumiem, że integracja jest ważna, ale czy nie można zachować minimum godności przy tym?
🟡 Rozróby w hotelu, zaproszony przez nas na wyjazd najebany i naćpany klient robił awantury w hotelu, tak, że go prawie wywaliła ochrona

tenże sam czytelnik po raz kolejny pogrążony w bólu i poszukujący nadziei

Całkiem sporo dysfunkcyjnych zachowań, które nie brzmią aż tak bardzo obco, c’nie? Na pewno to widziałeś/łaś w jakiejś firmie gdzie przyszło Ci pracować. Czy się do tego przyzwyczajać czy z tym walczyć? A może nie ma w tym nic złego i nasz czytelnik to tylko PRZEWRAŻLIWIONY PŁATEK ŚNIEGU z nosem pinokia?

Zapytacie pewnie co to za firma ta ABC? Skąd, co robi, jak się nazywa? Dlaczego w ostatnim czasie tak popsuła się w niej atmosfera, że ludzie wysyłają masę screenów z firmowych gównoburz, do jakiegoś randoma z Internetu, żeby napisał o tym na blogu? Też się zastanawiam, ale gdzie pisać o takich problemach jak nie tutaj? XD Tożsamości firmy nie zdradzę, zaprezentuję natomiast odpowiedź jaką otrzymałem od Prezesa ABC na pytanie o bieżącą sytuację w firmie.

FROM: ppbit
TO: prezes@abc
> Szanowny Panie Prezesie, zwracam się do Pana z uprzejmą prośbą o ustosunkowanie się do opinii niektórych pracowników (którą w zbiorczy sposób prezentuję w dołączonym artykule), że w ostatnim czasie widzą w firmie znaczne pogorszenie jakości pracy. Z ich relacji wynika ono z wielu nagannych, żeby nie użyć słowa patologicznych zachowań. Serdecznie proszę o komentarz w tej sprawie.  [tutaj dalsza treść wiadomości, która zdradza zbyt wiele szczegółów pozwalających na identyfikację firmy, więc została usunięta]

FROM: prezes@abc
TO: ppbit
> W branży IT panuje dość specyficzna atmosfera, a programiści to dość specyficzny “gatunek”. Poczucie humoru często jest tutaj po bandzie, mocno sarkastyczne i niepoprawne politycznie, jednak trzeba umieć odróżnić poczucie humoru od poglądów. Nawet zabawa konwencją stereotypów nie jest czyjąś deklaracją światopoglądową – częściej wręcz ich wyśmiewaniem. Ważne jest, żeby to rozumieć. Faktem jednak jest, że takie żarty często (i może trochę za często) znajdują się w formalnych, firmowych kanałach komunikacji. Tym na pewno sami się zajmiemy.

Mam jednak wrażenie, że przez wiele zarzutów padających w stronę branży i naszego środowiska przemawia czyjś duży żal i gorycz. Łatwo jest stawiać zarzuty, zniesławiać i postawić kogoś lub wręcz całe środowisko w złym świetle. Jest to mocno niesprawiedliwe i tendencyjne. Weźmy np. zarzuty o seksizm i pozycję kobiet. Kobiet w IT jest mało i faktycznie trzeba uważać, by nie czuły się zmarginalizowane. To wciąż mocno męska branża. Równolegle i mówiąc na konkretnym, czyli naszym przypadku, dbamy o to, aby wszystko było w porządku. Zasady awansu są merytoryczne, przejrzyste i dla wszystkich takie same. Równe są pensje na tych samych stanowiskach bez względu na płeć (oraz wyznanie, pochodzenie czy kolor skóry). Mamy też kobiety w kadrze zarządzającej. Sądzę też, że ludzie z branży decydują się na dzieci podobnie często jak reszta społeczeństwa. My w ogóle jesteśmy “dzieciatą” firmą. Są u nas matki, które wróciły po 1-2 urlopach macierzyńskich i pracują z nami wiele lat. Mamy elastyczny czas pracy, nie ma problemu z odbieraniem dzieci np. z przedszkola o 14ej, przerwami na karmienie, czy wyjście w ciągu dnia na przedstawienie. Wielu z nas ma dzieci, ja mam dzieci i są one czymś absolutnie oczywistym przy organizowaniu pracy.

Padają też zarzuty biznesowe, na które też trzeba bardzo zdecydowanie odpowiedzieć. Szczególnie dotyczące oszukiwania klientów – u nas na przykład czas spędzony nad wewnętrznymi zadaniami firmy jest płatny, ale NIGDY nie jest doliczany do faktury klienta. Zawsze, gdy deweloperzy spędzają czas na pracy pozaprojektowej ten czas jest ustalany z klientem i mamy konkretne, oficjalne procedury, jak łączyć obowiązki projektowe z firmowymi. Zaufanie jest naszą wartością, podwykonawcy bardzo uważają, aby być fair zarówno względem firmy, jak i klienta. Temat ten jest często omawiany na firmowych retrospekcjach i rozważane są przypadki brzegowe, o które możemy uzupełnić proces. Bardzo dobre opinie klientów świadczą o tym, że to działa. Wiem, że bardzo podobnie wygląda to w innych software house-ach.

Uwaga została też skierowana na nieładne zwolnienia w trakcie pandemii. W naszej firmie w tym okresie mieliśmy ich 4. Każdej z tych czterech osób, ze względu na trudny czas, zapewniliśmy coś więcej ponad to, co wynikało z umowy. Było to albo dodatkowe wynagrodzenie bez obowiązku świadczenia usług albo dwukrotnie dłuższy okres wypowiedzenia. Zwolnienie to wieloetapowy proces, w który zaangażowany jest wiele osób, a nie kaprys przełożonego. I co ważne – rozstania te były pokojowe. Są to dość łatwo weryfikowalne fakty. Dlatego też trudno jest nam inaczej potraktować te zarzuty, jak zwykłe pomówienia.

Z poważaniem,
Prezes ABC

Podsumowując: JAK ZAWSZE PRAWDA LEŻY GDZIEŚ PO ŚRODKU i warto włożyć trud w jej odnalezienie. Drogi pracowniku pato-IT, jak śpiewał poeta “Nazywaj rzeczy po imieniu, a zmienią się w oka mgnieniu” czego sobie i Państwu życzę, jak i wszystkim pracownikom ABC z Prezesem włącznie.

Chcesz podyskutować na ten temat? Dołącz do grupy PPBIT.

🌳 BRANCHE